Najważniejsze informacje - Czy można prowadzić catering z domu?
Tak, możesz legalnie prowadzić catering z domu. Ale musisz spełnić kilka warunków.
Najpierw założysz działalność gospodarczą i zgłosisz się do sanepidu. Przygotuj kuchnię według wymogów HACCP – a to znaczy między innymi osobne miejsce do przechowywania żywności, odpowiednie temperatury, dokumentacja. Kupisz lub wynajmiesz profesjonalny sprzęt. Zbudujesz menu i znajdziesz pierwszych klientów.
Dalej znajdziesz dokładny plan – co załatwić, czego unikać i jak nie spalić całego budżetu w pierwszym miesiącu.
Dlaczego catering domowy to dobry pomysł na start (i kiedy nie jest)
Pamiętam rozmowę z Kasią, która chciała otworzyć catering. Zapytałem: "Ile masz na start?". Odpowiedziała: "Może kilka tysięcy, ale przecież mam wszystko w domu – garnki, piekarnik, wszystko działa".
No właśnie. Ma wszystko w domu. Ale nie ma tego, co potrzebuje do biznesu.
Bo zobacz – domowa kuchnia to jedno. Kuchnia, z której sprzedajesz jedzenie, to zupełnie inna sprawa. Sanepid nie zapyta, czy twój piekarnik ładnie wygląda. Zapyta, czy masz termometr do kontroli temperatury, osobne deski do krojenia, odpowiednie miejsce do przechowywania surowego mięsa.
Więc kiedy catering domowy ma sens?
Gdy masz przestrzeń. Nie chodzi o metraż, tylko o możliwość wydzielenia strefy do pracy. Jeśli gotujesz dla rodziny w tej samej kuchni, gdzie będziesz przygotowywać zamówienia – czeka cię problem.
Gdy masz budżet na wyposażenie. Domowe garnki nie wystarczą, gdy będziesz robić porcje dla dwudziestu osób. Potrzebujesz większych naczyń, profesjonalnej zmywarki do kawiarni, termometrów, pojemników gastronomicznych.
Gdy umiesz gotować pod presją czasu. To nie jest niedziela, gdy wolno przygotowujesz obiad dla gości. To zamówienie na konkretną godzinę, często kilka naraz, gdzie nie ma miejsca na "ups, trochę się przypaliło".
A kiedy lepiej odpuścić pomysł z domem?
Jeśli planujesz duże wolumeny od razu. Catering na wesela po sto osób? Zapomnij o domowej kuchni. To się nie uda bez profesjonalnego zaplecza.
Jeśli masz małe dzieci i chaotyczne życie. Prowadzenie cateringu wymaga organizacji i czasu. Jeśli nie możesz zaplanować nawet spokojnego wieczoru – to nie jest dobry moment.
Wymogi prawne i sanitarne – co musisz załatwić
Dobra, postanowiłeś działać. Co teraz?
Działalność gospodarcza
To oczywiste, ale przypomnę: potrzebujesz firmy. Idziesz do urzędu miasta lub załatwiasz online przez CEIDG. Wybierasz odpowiedni PKD (zwykle 56.21.Z – przygotowywanie i dostarczanie żywności dla odbiorców zewnętrznych). Decydujesz o formie opodatkowania – na start najczęściej to podatek liniowy lub ryczałt.
Samo założenie działalności to formalność. Prawdziwa zabawa zaczyna się później.
Zgłoszenie do sanepidu
I tu nie ma żartów. Musisz zgłosić zakład produkcji żywności do właściwego inspektoratu. To nie jest prośba – to wymóg. Sanepid przyjdzie, sprawdzi twoją kuchnię i albo da zielone światło, albo listę rzeczy do poprawy.
Co będą sprawdzać?
Podłogi i ściany – muszą być gładkie, łatwe do umycia. Tapeta w kwiatki odpada.
Wentylacja – musi działać, najlepiej mechaniczna. Otwarte okno to za mało.
Osobne strefy – nie możesz kroić surowego kurczaka na tej samej desce co warzywa na surówkę. Nawet jeśli ją umyjesz. Potrzebujesz osobnych desek, noży, miejsc do pracy.
Temperatura – lodówka musi trzymać poniżej czterech stopni, zamrażarka poniżej minus osiemnastu. Bez termometru nawet nie próbuj.
Mycie rąk – osobna umywalka tylko do tego. Z ciepłą wodą, mydłem i jednorazowymi ręcznikami. Nie ta, w której zmywasz garnki.
HACCP – system bezpieczeństwa żywności
To brzmi strasznie, ale w praktyce to po prostu zasady dbania o to, żeby nikt się nie zatrut twoim jedzeniem.
Musisz mieć procedury – jak przechowujesz żywność, w jakiej temperaturze, jak długo, jak myjesz sprzęt. I musisz to zapisywać. Tak, codziennie.
Przykład? Dostałeś świeże mięso rano. Zapisujesz: godzina dostawy, temperatura w transporcie, data ważności, gdzie przechowujesz, w jakiej temperaturze. Użyłeś je wieczorem? Zapisujesz, w jakiej temperaturze gotowałeś i jak długo.
Brzmi żmudnie? Bo jest. Ale jak przyjdzie kontrola i nie masz tej dokumentacji – możesz się pożegnać z działalnością.
Nie musisz wymyślać tych procedur sam. W internecie znajdziesz gotowe szablony HACCP dla małej gastronomii. Pobierz, dostosuj do siebie i stosuj się do tego, co sam napisałeś.
Książeczka zdrowia
Potrzebna. Idziesz do sanepidu, robisz badania, dostajesz książeczkę. Bez tego nie możesz legalnie dotykać jedzenia, które sprzedajesz.
Jeśli będzie ci pomagać ktokolwiek – też musi mieć. Nawet jeśli to twoja mama, która tylko pakuje zamówienia.
Ile naprawdę kosztuje start – realistyczny budżet
Nie będę ci mówił konkretnych kwot, bo za rok będą nieaktualne. Ale mogę ci pokazać, na co musisz przygotować pieniądze.
Wyposażenie – największy wydatek
Domowe garnki nie wystarczą. Potrzebujesz większych, gastronomicznych pojemników. Musisz mieć termometry – do żywności, do lodówki, do zamrażarki. Deski do krojenia w różnych kolorach (czerwona do mięsa, zielona do warzyw, żółta do drobiu – to standard). Noże profesjonalne, bo domowe się rozleją po tygodniu intensywnej pracy.
Pojemniki gastronormowe – nie, zwykłe tupperware nie przejdzie. Potrzebujesz szczelnych, z certyfikatami do kontaktu z żywnością, oznaczonych. Kupujesz mnóstwo.
I nie zapomnij o opakowaniach – pojemniki jednorazowe, torby termiczne, etykiety z informacjami o alergenach (to wymóg prawny).
Zmywarka? Domowa nie da rady. Będziesz myć dziesiątki naczyń dziennie. Brudne kosze do zmywarek będą się piętrzyć szybciej, niż zdążysz ugotować następną porcję.
Możesz kupić używany sprzęt lub... wynająć. Tak, profesjonalna zmywarka gastronomiczna na wynajem to opcja, o której wielu zapomina. Płacisz miesięcznie, masz serwis w cenie, a jak biznes nie wypali – nie zostaje ci w domu bezcenny sprzęt.
Zresztą, jeśli chcesz poważnie podejść do sprawy, sprawdź marki pokroju Winterhalter – to najlepsza marka zmywarek w gastronomii, standard w restauracjach. Ale na start wynajem ma więcej sensu niż zakup.
Składniki i surowce
Tu zależy, co gotujesz. Catering fit z kurczakiem i ryżem? Niższe koszty. Wykwintne menu z owocami morza? Szykuj się na duże zakupy.
Pamiętaj – na początku będziesz musiał zainwestować, zanim zobaczysz pierwszy przychód. Kupisz składniki na testowe menu. Zrobisz próbne porcje dla znajomych. Wyrzucisz część, bo coś nie wyszło.
To normalka. Tylko miej na to zapas.
Marketing – tak, to też kosztuje
Myślisz, że klienci sami się znajdą? Może kilku. Reszta musi o tobie usłyszeć.
Potrzebujesz zdjęć jedzenia – profesjonalnych, nie z telefonu. Jeśli nie masz aparatu i umiejętności, wynajmiesz kogoś. Raz, dobrze, i masz materiały na pół roku.
Social media – Facebook, Instagram. Tutaj możesz działać sam, ale potrzebujesz czasu. Dużo czasu.
Ulotki, wizytówki – staroświeckie, ale w lokalnym biznesie wciąż działają.
Księgowość
Możesz robić sam przez aplikację. Możesz zlecić księgowej. Drugie rozwiązanie kosztuje, ale oszczędza nerwy.
Na początku pewnie będziesz sam – wtedy załóż sobie kilka godzin miesięcznie na rozliczenia. I oprogramowanie do faktur (są darmowe opcje).
Opłaty stałe
Składki ZUS – płacisz, nawet jeśli jeszcze nic nie zarobiłeś.
Ubezpieczenie OC.
Media – prąd, woda, gaz. Gotowanie na dużą skalę podniesie rachunki. Lodówka pracująca non-stop też.
Rezerwa – i tu większość popełnia błąd
Pierwsze zlecenia przyjdą nie od razu. Może za tydzień, może za miesiąc. Musisz mieć na czym przeżyć w międzyczasie.
Poza tym zawsze coś się zepsuje, zawsze kosztuje więcej niż myślałeś. Rezerwa to nie luksus – to podstawa.
Menu i strategia cenowa – jak ustalić ofertę, która się sprzeda
Teraz najfajniejsza część – co będziesz gotować i ile za to brać.
Menu – mniej znaczy więcej
Częsty błąd? Oferta na trzy strony A4. Zupy, sałatki, dania główne, desery, śniadania, obiady, kolacje. Wszystko dla wszystkich.
I wiesz, co się dzieje? Klient patrzy, nie może się zdecydować, w końcu dzwoni do konkurencji, która ma pięć prostych pozycji.
Zacznij od małego menu. Pięć, maksymalnie siedem pozycji. Wybierz to, co umiesz robić naprawdę dobrze i szybko. Coś, co się dobrze trzyma po transporcie. Coś, co ludzie chętnie zamawiają.
Jak wybrać?
Sprawdź, co zamawiają konkurenci. Przejrzyj oferty lokalnych cateringów – jakie dania się powtarzają? To nie przypadek.
Zastanów się nad logistyką. Kurczak w sosie brzmi świetnie, ale jak będzie wyglądał po godzinie w aucie? Makaron się sklei, sałata zwiędnie. Wybieraj potrawy, które znoszą transport.
Testuj na znajomych. Gotuj, pakuj, przewoź, sprawdzaj, jak wygląda po dwóch godzinach. Jeśli się rozpadło – wyrzucasz z menu.
Cennik – tu się łatwo pomylić
Wielu startuje tak: liczą składniki, dodają trochę za pracę i myślą "gotowe".
Nie.
Musisz wrzucić wszystko – składniki, gaz, prąd, opakowania, transport, czas pracy, amortyzację sprzętu, ubezpieczenie. No i marżę, bo to nie jest hobby.
Sprawdź, co biorą inni. Nie po to, żeby kopiować, ale żeby wiedzieć, w jakim przedziale się poruszasz. Jeśli wszyscy biorą za obiad od dwudziestu do trzydziestu złotych, a ty chcesz pięćdziesiąt – musisz mieć naprawdę dobry powód.
Nie sprzedawaj za tanio. "Dam taniej, to ludzie przyjdą" – tak, przyjdą. Raz. A ty zarobisz grosze.
Specjalizacja czy uniwersalność?
Na początku – specjalizacja. "Catering na każdą okazję" brzmi fajnie, ale nie mówi nic.
"Catering fit dla osób aktywnych" – to już coś. "Obiady domowe dla firm" – jasne. "Śniadania na eventy biznesowe" – wiadomo, czego oczekiwać.
Łatwiej sprzedać, łatwiej zaplanować zakupy, łatwiej się wyróżnić.
Później możesz rozszerzać. Ale start? Jedna nisza, dobrze zrobiona.
Najczęstsze pytania
Czy mogę prowadzić catering z wynajmowanego mieszkania?
Tak, ale sprawdź umowę najmu. Niektóre mają zapisy zakazujące działalności gospodarczej. Jeśli nic takiego nie ma, możesz. Tylko wspólnota może nabroić – jeśli sąsiedzi się poskarżą na hałas czy zapachy, możesz mieć problem. Najlepiej pogadaj z wynajmującym wcześniej.
Jak ustalić ceny dowozu?
Prosto – policz, ile kosztuje cię dojazd (paliwo, czas, amortyzacja auta). Ustal minimalną kwotę zamówienia, od której dowóz gratis. Poniżej – doliczasz. Albo robisz strefy – do pięciu kilometrów gratis, dalej dopłata. Nie jedź za darmo na drugi koniec miasta – to się nie opłaca.
Jak długo mogę przechowywać gotowe dania?
Zależy od typu jedzenia. Ogólnie – gotowe dania trzymasz maksymalnie trzy dni w lodówce, ale lepiej krócej. Zawsze oznaczaj datę przygotowania i datę ważności. I trzymaj się tego, co sam oznaczysz. Jeśli ktoś się zatruje – sanepid sprawdzi twoje etykiety. Nie ryzykuj.
Co jeśli sanepid znajdzie uchybienia przy kontroli?
Dostaniesz listę rzeczy do poprawy i czas na naprawę. Poprawa, wzywasz ponownie, sprawdzają. Jeśli wszystko okej – działasz dalej. Jeśli ignorujesz lub uchybienia są poważne (typu brak podstawowej higieny), mogą zamknąć działalność. Ale zwykle dają szansę na poprawę. Traktuj to jako pomoc – mówią ci, co jest źle, naprawiasz, zyskujesz bezpieczniejszy biznes.
Jak konkurować z dużymi firmami cateringowymi?
Nie próbuj wygrywać ceną – przegrasz. Nie próbuj robić wszystkiego – też przegrasz. Wygrywaj jakością, personalizacją, lokalnym podejściem. Duża firma robi menu szablonowe, ty robisz pod klienta. Duża firma dostarcza o ustalonej godzinie, ty jesteś elastyczny. Mała skala to twoja przewaga, nie słabość. Wykorzystaj to.



